Menu

00

Szezlączka - rękodzieło, pomysły, inspiracje Szezlączka - rękodzieło, pomysły, inspiracje Szezlączka - rękodzieło, pomysły, inspiracje Szezlączka - rękodzieło, pomysły, inspiracje Szezlączka - rękodzieło, pomysły, inspiracje Szezlączka - rękodzieło, pomysły, inspiracje Szezlączka - rękodzieło, pomysły, inspiracje

środa, 11 lutego 2015

Kuchenne grafiki - transfer

Kochani! Otrzymałam zgodę na publikację prześlicznych grafik! Musiałam się nimi podzielić, bo nie sposób przejść obok nich obojętnie !

Wszystkie grafiki są autorstwa p. Heleny. Zapraszam więc do albumu: > klik <


wtorek, 10 lutego 2015

Miętowy ptaszek - puszka #2

Pozostając jeszcze w zimowej aurze, dzisiaj też będzie w groszki :) Tj. drugi po muffinkach mój ulubiony motyw ostatnimi czasy :) Miętowy kolor (jeszcze) nie wychodzi z mody, ale faktem jest, że bardzo mi przypadł do gustu. Dlatego, kiedy serwetka z tym motywem dzięki Olusi wpadła w moje łapki, to już wiedziałam, że będzie wykorzystana do specjalnego projektu.  I ten projekt w końcu powstał :) W końcu... bo prawie po pół roku :)


Podobnie jak w przy ostatniej puszce mamy następująco (w wieeeelkim skrócie :)
  • puszka o pojemności 800 g po mleku dla dzieci
  • miętowe groszki - serwetka w całości przyklejona na puszkę przy pomocy żelazka
  • białe koła (małe i duże) - wycięte z najzwyklejszego papieru do drukarki, przyklejone i podmalowane białą farbą (2x)
  • ptaszek - serwetka
  • nazwa "Ryż" - gotowy, kupiony napis na serwetce ryżowej
  • cienie - patyna
  • warstw lakieru (sumarycznie) - 6 :)

Wydaje mi się, że połączenie mięty z patynowym brązem bardzo dobrze się komponuje. Zakochałam się w patynowaniu! Teraz prawie każdą pracę patynuję, bo oczarowuje mnie jej prześliczny kamforowy zapach, a po drugie bardzo fajnie i łatwo się nią cieniuje. 

Dzisiaj opowiem wam o przygotowaniach do tego całego mojego "puszkowania"... A nie była to taka wcale prosta sprawa, bo jak wspominałam, wieczorne światło nie oddawało uroku barw i kolorów wszystkich serwetek :) Od początku mojego "puszkingu" postanowiłam, że jeśli się za to wezmę, to hurtem, a nie pojedynczo. Nie lubię (żeby nie powiedzieć... NIENAWIDZĘ !!!) myć pędzli, czy innych moich narzędzi :) W związku z czym, jak malować - to wszystko od razu, jak kleić - to wszystko od razu, jak lakierować - to za jednym zamachem ! :) To chyba przez tę moją poznańską oszczędność :) No w każdym razie, ta masowość tyczyła się też zaplanowania wyglądu puszek. Więc pewnej soboty usiadłam w końcu do wertowania moich zbiorów serwetkowych i zaczęłam dopasowywać. Zajęło mi to prawie pół dnia, bo chciałam, żeby dekoracja puszki sugerowała jej zawartość. Dlatego przy wyborze cukru, wybór od razu padł na ukochaną muffinkę. 

A czym sugerowałam się przy ryżowej puszce? No właśnie to był dla mnie dylemat. Długo się nad nią zastanawiałam. O dziwo w Poznaniu ciężko znaleźć jakieś motywy pasujące do tematyki ryżowej... Temat prosty nie był. Miałam na nią kilka pomysłów, ale żaden nie był taki jednoznaczny. Każdemu czegoś brakowało... tej przysłowiowej wisienki na torcie. W końcu mnie olśniło! Kiedy dokopałam się do motywu niebieskiego ptaszka od razu skojarzył mi się on z moją podróżą do Chin. Wiedziałam, że to będzie właśnie ten motyw, tym bardziej, że mój M. zażyczył sobie jedną puszkę z dziobkiem :), bo inaczej veto i basta! :) (Wtedy pomyślałam sobie... no dobra - ptaszek, ale do czego mi on będzie pasować w kuchni ?!)
Ale wracając - nie pasowało mi, żeby nakleić całą serwetkę na puszkę, więc zaczęłam szukać pomysłów na tło. Pierwotnie myślałam o szerokich, niebiesko-białych pasach, wycieniowanych patyną. Ale jak zrobiłam pseudo wizualizację, to nie wyglądało to zbyt dobrze. Wtedy przypomniałam sobie o miętowych groszkach i to był strzał w 10-tkę! :) Podobnie było z innymi puszkami, ale o "puszkowej serii c.d.n. ..." :)

Miłego dnia! :)

niedziela, 8 lutego 2015

Cukrowa muffinka - puszka #1

No to zaczynamy! :) 

Tak jak wam zapowiadałam, ostatnimi czasy zajmowałam się (i nadal się zajmuję... ^^ o zgrozo!) puszkami. A dokładniej... decoupage'm na puszkach. W tym miejscu bardzo dziękuję wszystkim, którzy zaopatrzyli mnie w te "nadwyżki" po mleku dla dzieci :) Nie myślałam, że zdobycie choćby kilku sztuk, będzie tak ciężkie !!! Wszyscy moi znajomi, albo już je wyrzucili, bo zalegały w garażach i innych tego typu podobnych miejscach, albo dopiero przymierzają się do gromadzenia tych "cacek". Ale w końcu się udało i znalazło się kilka dobrych duszyczek, które na wieść, że poszukuję takowych pojemniczków od razu hurtem zaopatrzyły mnie w poszukiwaną przeze mnie ilość :) Przy okazji dodam, że właśnie wszyscy mieli się ich pozbyć, bo już nie wiedzieli, co mają z nimi zrobić. Tyle ich było... !? 

Tak więc uszczęśliwiona po pachy zabrałam się za robotę! Oj było troszkę pracy przy nich... Gdyby nie to, że w domu jest już ciemno, kiedy wracam po pracy, pewnie skończyłabym wcześniej. A nie lubię pracować "po ciemku", bo to nie to światło i nie te barwy i kolory ;/ Tak więc najważniejszą część pracy musiałam wykonywać w sobotę, kiedy to w końcu byłam w domu od rana :) Nie będę już przedłużać, więcej o historii puszkowej opowiem następnym razem :) 

Tymczasem dzisiaj przedstawiam wam moją najsłodszą puszkę :) czyli puszkę do cukru z motywem muffinki. Ostatnio jestem zakochana w tym motywie, zwłaszcza jeśli chodzi o motywy kuchenne! 


Od razu dopowiem, że:
  • puszka ma pojemność 800g (ale ze spokojem pomieści 1kg cukru!) :)
  • tłem jest przyklejona na żelazko cała serwetka, 
  • dużą, białą muffinkę zrobiłam tak, że: narysowałam na najzwyklejszej białej kartce do drukarki kształt muffinki odpowiedniej wielkości (było przy tym troszkę zabawy, żeby była symetryczna!) i wycięłam ją. Następnie nakleiłam ją na puszkę i pomalowałam dwoma warstwami białej farby, żeby nie przebijała "różowych groszków". Później całość polakierowałam jedną, ale grubą warstwą lakieru. 
  • Nazwa "Cukier" to gotowy, kupiony napis na papierze ryżowym. 
  • Motyw muffinki - serwetka. 
  • Cień - patyna. 
Puszka ma w sumie na sobie ok. 5-6 warstw lakieru. Zwykle lakieruję max. 3x, ale w tym wypadku musiałam zwiększyć ilość, ze względu na naklejany papier (muffinki). Dzięki temu puszka jest gładka i nie są wyczuwalne krawędzie w obrębie muffinki. Całą puszkę szlifowałam 1x = po położeniu i wyschnięciu trzeciej warstwy lakieru. Teraz jest gładka jak szkło :)

Puszkowej serii c.d.n. :) 

Miłej niedzieli i do następnej.... puszki :)

P.S. Bardzo dziękuję za miłe komentarze pod ostatnim postem! :)

sobota, 7 lutego 2015

Klej do decoupage - handmade?!

Ostatnio na stronie Tipy.pl znalazłam "przepis" na wykonanie kleju do decoupage. Pomysł zainteresował mnie dlatego, że od jakiegoś czasu poszukuję kleju, którego konsystencja jest bardziej żelo-zolowata niż wodnita. (Jeszcze takiego nie znalazłam...). W przypadku kleju-handmade można uzyskać dowolną gęstość roztworu. :) Dzięki temu, przy naklejaniu dużych wzorów serwetkowych lub nawet całych serwetek, nie uzyskujemy tylu zmarszczek, co przy kleju stricte wodnym. 
Ponadto: nie trzeba wyciągać żelazka i prasować ;p, nie trzeba chodzić do sklepu i kupować gotowizny, bo wszystkie składniki, które są do niego potrzebne, mamy w swojej kuchni ! :) Zabrzmiało wszystko super-chemicznie i ciężkostrawnie :), ale już mówię o co chodzi ! :)

Czego potrzebujemy?
Zdjęcie pochodzi ze strony: klik

Mąka? - do zagęszczenia, cukier - żeby zrobić "kleik". Ale po co olej?! - a no po to, żeby nasz klej pełnił także funkcję lakiero-podobną :) Od "źródła" klej różni się jedynie proporcjami. Mi wyszła konsystencja wodnitej kaszki.

Co dalej?
  1. Do rondelka wrzuć wszystkie składniki i wymieszaj je. 
  2. Postaw rondelek na małym ogniu i podgrzej całość na średnim ogniu (ale nie dopuść do wrzenia!!!). Na tym etapie można zmodyfikować konsystencję kleju. Jeżeli chcesz, aby był bardziej gęsty – dodaj więcej mąki, jeżeli powinien być bardziej rzadki – wlej odrobinę wody. Jeśli domowy klej-handmade ma też pełnić rolę werniksu – dodaj do niego więcej oleju.
  3. Gotuj klej na wolnym ogniu jeszcze przez 10-15 min, aby wszystkie składniki dobrze się wymieszały, a cukier rozpuścił. Nie dopuść do wrzenia !!! Jak osiągniesz pożądaną konsystencję, zdejmij rondelek z ognia. 
  4. Gotowy klej przelej do szczelnego pojemniczka (np. słoik). 
Koniec! :)

Wypróbowałam i działa :) Polecam, dla tych co lubią eksperymentować i tak jak ja, szukają "domowych sposobów na..." :)

No i jest jeszcze jeden wieeeeelki plus! :) TO NIE JEST CHEMIA !!!! :)


--------- edytowane 09-2016'----------
Postanowiłam jednak zmodyfikować mój wpis!
Klej ostatecznie się nie sprawdza. Niestety mieszanka po aplikacji na przedmiot traci po kilku miesiącach / latach swoje właściwości: kleiste i estetyczne. Po ok. pół roku moja serwetka zaczęła żyć własnym życiem pomimo użycia lakieru. Ponadto zauważyłam, że widać zażółcenia w miejscach gdzie przejechałam pędzelkiem tym "klejem". Myślę, że inicjatywa fajna, ale jednak niestety nie sprawdziła się tym razem :(

poniedziałek, 2 lutego 2015

Etykiety kuchenne

Dzisiaj krótko!
Znalazłam w necie bardzo fajne i ładne etykiety na domowe przetwory. Wszak minie jeszcze troszkę czasu, aż zaczniemy je robić, ale ja w ferworze dekupażowej walki potrzebowałam je właśnie teraz :) Także dzielę się z wami moim znaleziskiem, może komuś się przyda :)

Etykiety na przetwory

Tymczasem zmykam do działania :) Już niedługo na blogu pojawi się masa dekupażowych tworów kuchennych i wielkanocnych :)

sobota, 10 stycznia 2015

Maska Frywolitkowa #2

Dzisiaj będzie kolejna porcja karnawałowych inspiracji. O karnawałowych maskach frywolitkowych wspominałam już rok temu, przy okazji tego posta: > klik < Nie udało mi się zrobić jeszcze własnej maski frywolitkowej, ale tego roku wydziergam ją już napewno! Miałam ją zacząć już dzisiaj, ale nie dostałam czarnego kordonka, który przyjedzie do mnie dopiero w poniedziałek. Tymczasem szukam różnych inspiracji, a przy okazji dzielę się tym także z wami :)

Źródło zdjęć: dagetka

Źródło zdjęć: frywolna galeria

Prawda, że piękne... nie mogę się zdecydować, którą zrobić !? ehhh mam jeszcze czas do poniedziałku. Mam nadzieję, że do tego czasu coś wymyślę :)

Tymczasem zabiorę się za mój świąteczny haft, który zaczęłam przed świętami, ale niestety zabrakło czasu na jego wykończenie. Będzie za to na przyszły rok :) Miał on zdobić moją wieeeeeelka karczochową bombkę :) Ale póki co bombka leży i będzie leżała do przyszłego roku :)

Miłej soboty!




wtorek, 30 grudnia 2014

Śnieżynki dwie!

Dzisiaj pokażę wam moje ... dwie... jak dotąd ;p śnieżynki. Miało ich być w sumie 24... ale wyszło co wyszło, czyli jak zwykle.
Moja frywolitka pozostawia jeszcze dużo do życzenia. Ale jest szansa, że na karnawał może uda mi się wydziergać tę prześliczną maskę, o której wspominałam > tu <
Frywolitka czółenkowa to nie dla mnie: nitka mi się plącze, supełki nie wychodzą. Nie, nie. Za dużo nerwów przy tym tracę ;p Ale za to frywolitka igłowa - to jest to! :) Poniżej moja pierwsza gwiazdka frywolitkowa! :) Cieszyłam się, jak dziecko gdy ją skończyłam, bo nadal uważam, że sztuka to niełatwa... Na zdjęciach jeszcze przed wykrochmaleniem. Moja gwiazdka była dosyć giętka, bo gruby kordonek wykorzystałam. Ale ozdoby z tej nitki też mają swój urok :)


A teraz druga gwiazdka. Historia tej gwiazdki zaczyna się w książce, z której pochodzi wzór do jej wykonania :) Na początku grudnia postanowiłam sobie, że wydziergam 24 gwiazdki na 24 dni oczekiwania do Bożego Narodzenia (z resztą tak też zakładała książka ze wzorami gwiazdek :) ). No ale na planach się skończyło... niestety :( Ale może na przyszły rok uda mi się wydziergać troszkę więcej :) Tym razem jednak wykorzystałam cieńszy kordonek. W sumie stwierdziłam, że gwiazdki z cieńszego kordonka bardziej mi się podobają i właśnie tę nitkę będę wykorzystywać do ich zrobienia.


Cieszę się, że udało mi się zrobić chociaż te dwie gwiazdki. Jeśli ktoś zna się na frywolitce, to sam widzi, że wzory należą do zupełnie podstawowych. Mam jednak nadzieję, że z czasem uda mi się troszkę podszkolić w tej technice na tyle, żeby wydziergać sobie swoje upragnione firanki :)

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Folk-szafeczka na klucze

Doba za krótka! Zdecydowanie tak... Nic dodać, nic ująć ;/ Ale w końcu zebrałam się w sobie i zrobiłam to :

piątek, 5 grudnia 2014

Targi Rękodzieła w Poznaniu

Jestem niepocieszona strasznie ! ... 

Od dzisiaj do niedzieli włącznie w Poznaniu na MTP odbywa się Festiwal Sztuki i Przedmiotów Artystycznych, czyli potocznie zwane targi rękodzieła. Cieszyłam się na te targi jak nie wiem, bo liczyłam, że kupię sobie upatrzoną rok temu czapę zimową i torebkę z filcu. A tu... psikus! Na targach nie było absolutnie nic... Zabrałam ze sobą aparat, żeby uwiecznić jakieś inspiracje, pomysły itp., ale powiem szczerze... jak zobaczyłam wszystko na miejscu, to nawet nie było czego fotografować ;/ Nic szczególnego ;/ 

A po moich wyczekiwanych stoiskach - ani śladu :(

Jedyna rzecz, która mnie zainteresowała to stoisko z ... "Wypiekami mydlanymi" i faktycznie było to coś ciekawego - praktycznie jedyna rzecz, która cieszyła się super zainteresowaniem na targach. Na tym stoisku można było znaleźć mydełka handmade w kształcie: muffinek, tortu z owocami i bitą śmietaną, ciasteczek, galaretek i masy innych wypieków. Niektóre wyglądały bardzo realistycznie, niektóre troszkę mniej, ale efekt był superowy! Muszę kiedyś takie zrobić :)
Żebyście mieli pogląd, jak to w ogóle wyglądało podsyłam linka do ich strony: http://www.mydlanewypieki.pl/ .

No... także tego. Na tym mój wyczekiwany dzień się zakończył... bez czapki i torebki :(

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Frasatiowa bombka

Tak, jak obiecałam wczoraj, dzisiaj przedstawiam frasatiową bombkę wykonaną w technice decoupage na zamówienie duszpasterstwa i niebawem pójdzie w świat jako prezent dla naszego gościa :) Bombka przedstawia postać naszego patrona: bł. Piotra Jerzego Frassatiego oraz logo DA. To moje pierwsze podejście do transferu w kolorze (dotychczas pracowałam tylko na cz-b.

niedziela, 30 listopada 2014

Skrzynka na wino

Oj dawno mnie tu nie było... oj dawno! Wierzcie mi lub nie, ale z zamiarem napisania posta walczyłam od kilku tygodni. Brakowało motywacji, pomysłu... ale za to rączki pracowały. Dzisiaj pokażę Wam kochani prezent, jaki zrobiłam dla naszego kochanego akademickiego Duszpasterza :)

sobota, 15 marca 2014

Na rower!

Ojjj dużo czasu minęło od mojego ostatniego posta. Ale wierzcie mi lub nie, że nie regularnie do was zaglądałam :) Ostatnio tyle się u mnie dzieje, że nie mam kiedy napisać tu cokolwiek :) Ale obiecuję, że się poprawię ! Na początek pochwalę się moim ostatnim zakupem - koszykiem na rower :) Od dawna o nim marzyłam i stwierdziłam, że tego roku nie ma już na co czekać :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...